Blog INVE · Prawo i procedury

Dwóch zarządców w jednej wspólnocie. Jak źle przeprowadzona zmiana kończy się w sądzie

Jedna z najbardziej kosztownych sytuacji, jakie mogą spotkać wspólnotę: budynek formalnie ma dwóch zarządców naraz. Stary nie uznaje wypowiedzenia, nowy już działa, faktury przychodzą z dwóch stron, a bank nie wie, komu wydać dostęp do rachunku. Źródło problemu jest niemal zawsze to samo – zmiana zarządcy przeprowadzona bez dokładnego przeczytania ustawy o własności lokali i samej umowy o zarządzanie.

Pisaliśmy wcześniej, że zmiana zarządcy nie jest skomplikowana – i to prawda. Ale „nieskomplikowana” nie znaczy „dowolna”. Procedura jest prosta pod warunkiem, że przejdzie się ją w całości i we właściwej kolejności. Pominięcie jednego kroku potrafi kosztować wspólnotę więcej niż kilka lat wynagrodzenia zarządcy.

BŁĄD 01

Zbieranie podpisów „pod dokumentem” zamiast uchwały

To najczęstszy błąd na starcie. Grupa niezadowolonych właścicieli obchodzi sąsiadów z kartką – listą poparcia, petycją, „wnioskiem o zmianę zarządcy” – zbiera kilkadziesiąt podpisów i uznaje sprawę za załatwioną. Tymczasem taki dokument nie wywołuje żadnego skutku prawnego.

Wspólnota mieszkaniowa podejmuje decyzje wyłącznie w formie uchwał właścicieli lokali, liczonych według wielkości udziałów w nieruchomości wspólnej – a nie „na głowy” i nie przez listy poparcia. Uchwała musi mieć określoną treść (co się uchwala), prawidłowo przeprowadzone głosowanie (na zebraniu, w trybie indywidualnego zbierania głosów albo mieszanym) oraz prawidłowe policzenie udziałów.

Co konkretnie idzie nie tak?

  • Zła forma – lista podpisów bez treści uchwały to nie uchwała. Nie da się jej „przekwalifikować” po fakcie.
  • Zła metoda liczenia – zebrano 60 podpisów ze 100 lokali, ale te lokale to np. 42% udziałów. Uchwała nie przeszła, choć „większość była za”.
  • Brak wymaganych uchwał – zmiana zarządcy to zwykle dwie odrębne decyzje: wypowiedzenie umowy dotychczasowemu i wybór nowego wraz z zatwierdzeniem warunków umowy. Podjęcie tylko jednej z nich tworzy próżnię.
  • Brak zawiadomienia właścicieli – o treści uchwały podjętej w trybie indywidualnego zbierania głosów każdy właściciel musi zostać powiadomiony na piśmie. Zaniedbanie tego otwiera drogę do jej zaskarżenia.

BŁĄD 02

Nieprzeczytana umowa o zarządzanie – terminy i forma wypowiedzenia

Druga połowa problemu leży nie w ustawie, lecz w samej umowie. Uchwała o zmianie zarządcy to dopiero decyzja wspólnoty – żeby wywołała skutek, trzeba jeszcze skutecznie wypowiedzieć umowę zgodnie z jej treścią. A umowy o zarządzanie potrafią zawierać zapisy, których nikt nie czytał od dnia podpisania.

  • Okres wypowiedzenia – jedno-, dwu-, a bywa że trzymiesięczny, często ze skutkiem na koniec miesiąca kalendarzowego. Wypowiedzenie złożone 2 dnia miesiąca może więc działać dopiero od końca kolejnego.
  • Forma pisemna pod rygorem nieważności – e-mail czy wiadomość nie wystarczą; liczy się pismo i data doręczenia, a nie data nadania czy podjęcia uchwały.
  • Kto podpisuje – wypowiedzenie składa zarząd wspólnoty (lub pełnomocnik) działający na podstawie uchwały. Pismo podpisane przez „grupę właścicieli” bez umocowania jest bezskuteczne.
  • Umowy zawarte na czas oznaczony – bez klauzuli wypowiedzenia potrafią być wypowiadalne tylko z ważnych powodów. Ten szczegół bywa odkrywany dopiero na sali sądowej.
  • Sposób zarządu z aktu notarialnego – jeżeli zarząd powierzono w umowie deweloperskiej lub akcie ustanowienia odrębnej własności, sama uchwała „zwykła” może nie wystarczyć: potrzebna jest uchwała zaprotokołowana przez notariusza zmieniająca sposób zarządu.
Zasada praktyczna

Zanim wspólnota zacznie zbierać jakiekolwiek głosy, ktoś musi przeczytać całą obowiązującą umowę o zarządzanie oraz akt notarialny ustanawiający sposób zarządu – i dopiero od tego zbudować harmonogram: kiedy uchwała, kiedy wypowiedzenie, od kiedy nowy zarządca.

SKUTEK

Efekt: podwójny zarządca i paraliż wspólnoty

Gdy procedura zostaje przeprowadzona wadliwie, dotychczasowy zarządca po prostu nie uznaje wypowiedzenia – i z jego punktu widzenia ma do tego podstawy, bo umowa nadal go wiąże. Nowy zarządca tymczasem został wybrany i rozpoczyna pracę. Wspólnota wchodzi w stan, w którym dwa podmioty jednocześnie twierdzą, że reprezentują ten sam budynek.

Jak to wygląda w praktyce?

  • Rachunek bankowy – bank, widząc sporne umocowanie, blokuje zmianę dyspozycji. Wspólnota traci płynność w regulowaniu faktur za media.
  • Dokumentacja – stary zarządca nie wydaje dokumentów, bo nie uznaje, że jego umowa wygasła. Nowy nie ma na czym pracować.
  • Podwójne koszty obsługi – stary nalicza wynagrodzenie na podstawie obowiązującej wciąż umowy, nowy – na podstawie uchwały. Płacić trzeba, zanim rozstrzygnie to sąd.
  • Dostawcy i kontrahenci – firmy serwisowe i dostawcy mediów nie wiedzą, czyje zlecenia realizować i komu wystawiać faktury.
  • Podzieleni mieszkańcy – konflikt formalny szybko przeradza się w konflikt sąsiedzki, który zostaje w budynku na lata.
Realny koszt błędu

Sprawa trafia do sądu – zwykle jako powództwo o uchylenie lub stwierdzenie nieistnienia uchwały albo spór o wynagrodzenie i wydanie dokumentacji. Słyszeliśmy o wspólnotach, w których samo prowadzenie sporu o zmianę zarządcy kosztowało rzędu 30 000 zł – i to zanim ktokolwiek zaczął liczyć podwójne wynagrodzenia, odsetki czy koszty zastępstwa procesowego strony przeciwnej.

Warto sobie uświadomić proporcję: to często równowartość kilku lat wynagrodzenia zarządcy dla całego budynku. Wydatek, którego źródłem był jeden pominięty krok proceduralny.

MIT

„Nowy zarządca to załatwi w sądzie”

Bywa i tak, że nowy zarządca – widząc, że procedura została przeprowadzona wadliwie – i tak podejmuje się sprawy, licząc, że przekona sąd. Rozumiemy motywację: chce zdobyć klienta i wierzy, że „intencja właścicieli była jasna”.

Trzeba jednak powiedzieć rzecz podstawową: prawo jest takie samo dla każdego. Sąd nie bada, kto był sympatyczniejszy ani czyja oferta była tańsza. Bada, czy uchwała została podjęta prawidłowo, czy wypowiedzenie było skuteczne i czy dochowano terminów. Determinacja nowego zarządcy nie naprawi wadliwej uchwały – a przegrany proces obciąża kosztami wspólnotę, czyli wszystkich właścicieli, także tych, którzy byli przeciw zmianie albo w ogóle nie głosowali.

Uczciwy zarządca w takiej sytuacji nie brnie w spór, tylko mówi wprost: procedura ma wadę, przeprowadźmy ją od nowa – poprawnie. Kilka tygodni zwłoki jest nieporównanie tańsze niż dwa lata procesu.

PROCEDURA

Jak przeprowadzić zmianę zarządcy bezpiecznie?

Bezpieczna zmiana zarządcy to kwestia kolejności i dokumentów, nie szczęścia:

  1. Analiza dokumentów – aktualna umowa o zarządzanie (okres i forma wypowiedzenia, czas oznaczony/nieoznaczony) oraz akt notarialny określający sposób zarządu.
  2. Ustalenie właściwego trybu – czy wystarczy uchwała zwykła, czy konieczna jest uchwała zaprotokołowana notarialnie zmieniająca sposób zarządu.
  3. Przygotowanie treści uchwał – osobno: wypowiedzenie umowy dotychczasowemu zarządcy, wybór nowego i zatwierdzenie warunków umowy, ewentualne pełnomocnictwa.
  4. Prawidłowe głosowanie i liczenie udziałów – z listą lokali, udziałami i podpisami; przy indywidualnym zbieraniu głosów – z pisemnym zawiadomieniem wszystkich właścicieli o treści podjętej uchwały.
  5. Skuteczne wypowiedzenie – pismo od umocowanego zarządu, wysłane tak, by dało się udowodnić datę doręczenia (list polecony za potwierdzeniem odbioru).
  6. Przekazanie dokumentacji i rachunku – protokolarnie, po upływie okresu wypowiedzenia, a nie „równolegle” z jego biegiem.
Nasza rekomendacja

Przy jakiejkolwiek wątpliwości – konsultacja z radcą prawnym przed rozpoczęciem procedury. To wydatek nieporównywalnie mniejszy niż koszt procesu, a przy nietypowych zapisach w umowie lub zarządzie powierzonym z aktu notarialnego bywa po prostu niezbędny.

Wiemy, że wiele wspólnot niechętnie idzie do prawnika – „przecież to tylko zmiana firmy”. Właśnie na tym przekonaniu opiera się większość sporów, które potem ciągną się latami. Godzina konsultacji kosztuje ułamek tego, co jedna rozprawa.

Zmiana zarządcy jest prosta – pod warunkiem, że zrobi się ją w całości

Nie ma nic złego w zmianie zarządcy; wspólnota ma do tego pełne prawo i nie potrzebuje niczyjej zgody. Zły jest tylko jeden scenariusz: rozpoczęcie procedury bez przeczytania umowy i ustawy. Lista podpisów to nie uchwała, uchwała to jeszcze nie wypowiedzenie, a determinacja nie zastąpi dochowanych terminów.

Planujecie zmianę zarządcy i chcecie mieć pewność, że procedura będzie przeprowadzona poprawnie od pierwszego kroku? Chętnie omówimy Waszą sytuację – łącznie z tym, co mówi Wasza obecna umowa.

Skonsultuj procedurę zmiany zarządcy →

Najczęstsze pytania (FAQ)

Czy lista podpisów właścicieli wystarczy do zmiany zarządcy?

Nie. Wspólnota podejmuje decyzje wyłącznie w formie uchwał właścicieli lokali, liczonych według wielkości udziałów w nieruchomości wspólnej. Petycja czy lista poparcia nie wywołuje skutku prawnego i nie da się jej „przekwalifikować” na uchwałę po fakcie.

Skąd biorą się sytuacje, w których wspólnota ma dwóch zarządców?

Z wadliwej procedury zmiany: uchwała podjęta w złej formie lub źle policzona, wypowiedzenie złożone przez osoby bez umocowania albo z pominięciem okresu wypowiedzenia. Dotychczasowy zarządca nie uznaje wtedy rozwiązania umowy, a nowy już działa – i budynek ma dwa podmioty roszczące sobie prawo do reprezentacji.

Ile może kosztować spór sądowy o zmianę zarządcy?

Znane nam przypadki to koszty rzędu 30 000 zł za samo prowadzenie sprawy – bez podwójnych wynagrodzeń za obsługę, odsetek i ewentualnych kosztów zastępstwa procesowego strony przeciwnej. Dla wielu wspólnot to równowartość kilku lat wynagrodzenia zarządcy.

Czy nowy zarządca może „wywalczyć” zmianę w sądzie mimo błędów proceduralnych?

Sąd bada prawidłowość uchwały i skuteczność wypowiedzenia, a nie intencje stron – prawo jest takie samo dla każdego. Determinacja nowego zarządcy nie naprawi wadliwej uchwały, a koszty przegranego procesu obciążają wspólnotę, czyli wszystkich właścicieli.

Kiedy przy zmianie zarządcy konieczny jest notariusz?

Gdy sposób zarządu nieruchomością wspólną został określony w akcie notarialnym – np. w umowie deweloperskiej lub akcie ustanowienia odrębnej własności lokali. Zmiana takiego sposobu zarządu wymaga uchwały zaprotokołowanej przez notariusza. Sama zmiana firmy administrującej przy zarządzie właścicielskim notariusza nie wymaga.